



Kolejowe wspomnienia
Przejazd koleją dla takiego wagabundy jak ja, był częścią życia. W pociągu spało się, jadło, piło i co tam jeszcze ? No, oczywiście również podróżowało. Gdy przejazd odbywał się zatłoczonym pociągiem dalekobieżnym ze zwykłymi przedziałami podmiejskimi zawsze znajdowałem miejsce w środkowym przejściu wagonowym. Tam rozwijałem śpiwór, oczywiście nie całkowicie i przysypiałem w czasie jazdy. Teraz podobno jest to igranie z życiem. Najbardziej pamiętam takie trasy jak: Karpacz, Krynica Zdrój, Międzylesie, Stronie Śląskie, Szklarska Poręba i Zagórze. To były doskonałe kierunki i po za Karpaczem do którego nie było połączenia bez przesiadki do innych mogłem dojechać "dalekobiegiem". W tamtych czasach 20 - 30 lat temu też były mecze piłkarskie, nawet pociąg kiedyś został ze mną zatrzymany przez burdy kibiców, ale jednak było chyba bezpieczniej. Teraz ciągle się o tym mówi odbywają się konferencje na temat przyszłości kolejnictwa, bezpieczeństwa i innych bzdurek które do niczego nie prowadzą.